Świadectwa

Świadectwo Pauliny

Mam na imię Paulina, mam (jeszcze) 16 lat i we wrześniu 2015 r. Bóg na zawsze odmienił moje życie… ale tak zaczynając od początku, wychowałam się w pełnej rodzinie, która była (i nadal jest) niezbyt wierząca. Nasze „chrześcijaństwo” zawsze ograniczało się do pojawienia się w kościele 3 razy w ciągu roku i w sumie to tyle, a ja nigdy nawet nie wpadłabym na to żeby szukać Boga, żeby w ogóle zastanowić się, czy istnieje coś takiego. Uważałam, że On nie ma tego, czego pragnę, że nie jest mi potrzebny. Nie mogę powiedzieć, że miałam złe dzieciństwo, moi rodzice bardzo dbali o to, żeby niczego mi nigdy nie brakowało. W sumie to żyło mi się bardzo dobrze i pewnie na tym można by zakończyć całą historię gdyby nie to, że w 2012 mój świat zaczął się powoli sypać.

Moi rodzice stracili dobrze płatną pracę a mój tata poważnie zachorował i jakiś czas był w szpitalu. Po tych wszystkich wydarzeniach zmieniły się nasze relacje. Nasza codzienność wyglądała tak, że siedzieliśmy w dwóch oddzielnych pokojach i nie rozmawialiśmy, a moja mama bardzo mało bywała w domu (ciężko pracowała).Taka rutyna trwała aż do 2015 r.

Pustka, której nie dało się niczym wypełnić

Na początku września 2015 r. zaczęłam coraz bardziej buntować się przeciwko rodzicom i tak naprawdę przeciw całemu światu. Zaczęłam chodzić na imprezy i robić wszystko, żeby ludzie uważali mnie za fajną osobę. Chciałam mieć poczucie, że kogoś jeszcze na tym świecie interesuję. Jakby się zastanowić to miałam wszystko, co wtedy było mi potrzebne do „szczęścia”: masa przyjaciół ,chłopak, w miarę dobre oceny ,rodzina, plany na przyszłość. Teraz z perspektywy czasu wiem ,że tylko myślałam ,że żyję ale tak naprawdę byłam martwa od środka. Coraz częściej zastanawiałam się, po co jestem na tym świecie .Potrafiłam siedzieć godzinę w pokoju ,patrząc się w ścianę i myśleć na tym ,że czegoś mi brakuje ,że jest pewna pustka, której nie potrafiłam niczym wypełnić.

Abba Youth

Gdy byłam w pierwszej klasie gimnazjum (dokładnie był to 2013 r.) ,po raz pierwszy przyszła do nas do szkoły Abba Youth. Powiem szczerze ,że nawet zaciekawiło mnie to, co mówili, ale nie miałam na tyle odwagi żeby pójść do nich na spotkanie. No i tak minęły te dwa lata ,nadeszła klasa trzecia ,a oni co rok pojawiali się w naszej szkole na lekcjach religii.

Wracając do września/października 2015 – moja koleżanka ze szkoły postanowiła ,że chce pójść i zobaczyć, jak jest na tych spotkaniach Youtha. Ja oczywiście nie chciałam tam iść, bo uważałam wtedy, że to marnowanie czasu, ale jako dobra przyjaciółka stwierdziłam, że pójdę dla towarzystwa. Powiem szczerze, że nie spodobało mi się na pierwszym spotkaniu i to bardzo. To nie była wina atmosfery, ludzi, czy nawet samego spotkania. Bolało mnie w środku to, że wszyscy ci ludzie mówili o Bogu jako o tacie, a mój obraz ojca nie był dosyć dobry. Ale z jakiegoś powodu coś pociągnęło mnie do tego, żeby zacząć tam wpadać co jakiś czas. Nie przychodziłam tam zbyt regularnie, ponieważ jeszcze wtedy wolałam spędzić czas w piątek wieczorem ze znajomymi, a nie w kościele.

Z czasem coś się zmieniło

Im częściej i dłużej chodziłam na spotkania, tym bardziej zaczęłam wsłuchiwać się dokładniej w to, co było mówione na nauczeniach. Bóg już wtedy (chociaż jeszcze nie wiedziałam do końca ,że to On) zaczął do mnie mówić przez tych ludzi, którzy byli na spotkaniach, że On jest Tatą (ABBA), który przede wszystkim jest obecny, który kocha swoje dzieci. To właśnie wtedy (to był styczeń 2016) pojawiło się we mnie pragnienie takiego samego życia jak u tych wszystkich ludzi, którzy z niesamowitą pasją opowiadali o Jezusie. Jakby był wszystkim, co mają, jakby to On był ich życiem.

Kurs Exodus

W lutym 2016 rozpoczął się w Youthie kurs, który mówił o podstawach wiary chrześcijańskiej. 21 marca było spotkanie o tym, jak oddać życie Jezusowi i co to jest w ogóle nawrócenie .To właśnie wtedy powiedziałam Bogu, że chcę mu oddać wszystko, chcę, żeby to On był moim Panem i Zbawicielem i jedynym moim celem w życiu. To była decyzja, która wywróciła moje życie o 180 stopni ale na pewno to była najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. Od tego czasu żyję życiem na 100%. Wiadomo, że to nie jest tak, że nagle jestem pod kloszem i omijają mnie wszystkie trudności i okoliczności, bo one są zawsze, ale wiem, że razem z Nim mogę przejść wszystko, a Bóg pokazuje mi, jaką wielką wartość mam w Jego oczach i przede wszystkim to, że jestem Jego ukochanym i w pełni akceptowanym dzieckiem, którego nic nie jest w stanie wyrwać z Jego ramion.

Jestem niesamowicie wdzięczna Jemu za to, co mi dał ,bo dzięki Niemu mam niesamowitych przyjaciół zakochanych w Jezusie, wspaniałą wspólnotę która stała się dla mnie domem, chęć do kochania moich rodziców oraz nowe życie pełne Jego niesamowitej i nieskończonej miłości, której mogę doświadczać każdego dnia. Niezwykłe jest dla mnie patrzeć na to, jak Bóg uzdrawia lub zmienia życia innych po tym jak słyszą Ewangelię. Widziałam na własne oczy, jak po modlitwie Bóg wydłużył komuś nogi, lub pomógł mu wstać z wózka. Poza tym, że Jezus jest u mnie w życiu na pierwszym miejscu, chcę wypełniać Jego wolę i sprowadzać Boże Królestwo na ziemię, to jestem normalną nastolatką, która chodzi do szkoły, spotyka się ze znajomymi, ma własne pasje (m.in. muzykę, grę na instrumentach) i marzenia. Po prostu w tych wszystkich elementach mojego życia jest obecny Bóg, bo wiem, że pragnie mieć ze mną głęboką relacje i kontakt 24/7.

Paulina