Doświadczenia

Podstawowe założenia

Jeżeli szukasz sposobu jak zacząć wielotysieczną służbę, w której co roku robicie ogólnokrajową konferencję, każde uwielbienie to niemalże koncert a nastolatkowie z piskiem radości witają nauczającego to… nas nie pytaj 🙂 Nasze początki daleko odbiegały od filmowego scenariusza. Co wcale nie oznacza, że kiedyś nie zrobimy konferencji, na którą będziesz zaproszony 🙂 I że Ty nie zgromadzisz przy sobie od razu gromady nastolatków. Chcielibyśmy jedynie, aby brak perspektyw na DUŻY początek nie zniechęcił cię od stworzenia przestrzeni spotkania z Bogiem dla tych, którzy nie są dorośli a rozpaczliwie potrzebują poznać cel swojego życia!

Zanim zabraliśmy się za Youth, w naszej wspólnocie pojawiały się różne inicjatywy, które miały dotrzeć do nastolatków. W jednej nawet pomagaliśmy 🙂 Niestety żadna się nie utrzymała. Ale dzięki nim mieliśmy coraz więcej przemyśleń, jak takie miejsce mogłoby wyglądać. Tak więc, przedstawiamy Wam nasze podstawowe założenia, które nie zmieniły się przez cały czas trwania Youtha. Zaczynamy!

 

1. „To Twoje pastwisko, Panie”

Wszystko zaczęło się od Słowa z księgi Ezechiela 34, które otrzymał na modlitwie Krzysiek. Gdyby nie to słowo, już kilka razy byśmy zrezygnowali 🙂 I nie, to nie przenośnia. Świadomość, że Bóg stanął za tym pomysłem i On ma jakiś pomysł na tę służbę, pomagała nam przechodzić kryzysy, gdy ludzie się wykruszali a rzeczy szły nie tak, jak chcieliśmy. Nasze słowo mówi, że Bóg będzie wyszukiwał zagubionych i troszczył się o tych, którzy są na Jego pastwisku. I to On jest ich Pasterzem. To pozwala nam nie popadać w pychę. I zdejmuje ciężar z nas, gdy robimy to, co umiemy najlepiej, jak umiemy, a mimo to coś nie wychodzi. Lub ktoś jest niezadowolony. Wierzymy, ze Bóg wypełni swoje Słowo i nie zostawi nas samych w tej służbie. Uczy nas też, że nie naszą siłą wszystko się dzieje…

 

2. Ewangelia tylko wprost

Gdy planowaliśmy spotkania, jedyne, co chodziło Krzysiowi po głowie to: Życie z Bogiem na 100%. Nie chcieliśmy, aby to było kółko motywacyjne, gdzie mimochodem wspominamy o tym, że my jesteśmy wierzący. Chcieliśmy głosić Ewangelię wprost. Mówić o potrzebie nawrócenia i stania się realnie uczniem Jezusa. Mówić nastolatkom, że jest Bóg, który ich kocha i chce mieć z nimi osobistą relację. I że posłał Swojego Syna, Jezusa Chrystusa, żeby dać nam prostą drogę do Siebie. Wiedzieliśmy, że będziemy mówić o tym prostym językiem, bez udziwnień, niezrozumiałych zwrotów i kościelnego slangu (naprawdę, bardzo się staramy). „Życie z Bogiem na 100%” stało się naszą wizją dla całego Youtha. I przynosi niesamowite owoce w postaci nastolatków modlących się za chorych, głoszących Jezusa w szkole i zmieniających swoje życie według tego, co mówi Biblia.

 

3. Systematyczność

O uwagę nastolatka (choć właściwie tyczy się to każdego) walczy cała masa rzeczy – filmiki na Youtube, szkoła, znajomi, gry komputerowe, snapchat, imprezy, zakupy i wiele innych. Nie utrudniajmy im jeszcze życia każąc im zapamiętywać, że spotkania odbywają się w drugi i czwarty piątek miesiąca… Efekt może być taki, że nawet gorliwy nastolatek może się pomylić i w efekcie będziesz go widzieć jedynie raz w miesiącu. A gdy przyjdzie a spotkania akurat nie będzie – może się zniechęcić. Nie łatwo się przyznać do „pocałowania klamki”. Tak więc założyliśmy, że jak mamy robić spotkania młodzieżowe, to co tydzień. To jest wyzwanie szczególnie jeśli frekwencja jest niska i brak ci motywacji…

 

4. Frekwencja? Jaka frekwencja?

Gdy przygotowywaliśmy pierwsze spotkanie zakładaliśmy, że przyjdą na nie 2 osoby (słownie: dwie). Naprawdę. Potem pojawiły się kolejne, ale często było tak, że poza mną i Krzyśkiem były 2-3 osoby. A spotkanie i tak przygotowaliśmy w pełni (nauczanie, modlitwa, fun)… Marzyliśmy, żeby kiedyś przychodziło 20 osób. Ale te kameralne spotkania nauczyły nas, żeby nie patrzeć na ilość. Gdy było nas mało, mogliśmy z każdym pogadać. Wiedzieliśmy, co dzieje się u nich w domu, jacy są, co ich cieszy, jak wygląda ich relacja z Bogiem. Mogliśmy wykorzystać ten czas albo na narzekanie, że jest ich tak mało, albo na cieszenie się tymi, którzy są. Dodam, że część tych osób albo prowadzi z nami teraz spotkania, albo angażuje się w służby w Abbie. Więc warto było!

 

5. Zachęcający wystrój

Wygląd sali to takie nasze zboczenie zawodowe 🙂 Bo oczywiście liczy się serce i można się spotykać wszędzie. Ale jednak dla kogoś, kto nie jest obeznany z życiem Kościoła (gdzie meble są często przynoszone przez parafian, którzy akurat zmieniają wystrój mieszkania), wygląd sali jest ważny. Skoro mieliśmy zaczynać od dwóch osób, postanowiliśmy przygotować małą salę, abyśmy mogli się poczuć przytulnie.To, co nadal wspominamy ze wzruszeniem to to, że w remont zaangażowała się cała wspólnota. Przygotowaliśmy projekt, który nasz składzik na rzeczy różne przekształcał w przytulną, prostą salę młodzieżową. Każdą rzecz, którą chcieliśmy kupić, wypisaliśmy wraz z ceną (większe gabaryty podzieliliśmy na pół…). A potem, na spotkaniu wspólnoty opowiedzieliśmy o wizji, pokazaliśmy zdjęcia jak jest teraz a jak chcemy, aby sala wyglądała. I zaproponowaliśmy, że jak ktoś chciałby coś sfinansować, to może wziąć karteczkę konkretnej rzeczy i wpisać tam swoje imię. A ludzie z naszej wspólnoty okazali się wspaniali i zrzucili się na praktycznie wszystko, co było nam potrzebne. Dlatego, gdy już wyposażyliśmy pierwszą salę Youtha, robiliśmy zbiorowe wycieczki aby każdy widział, jak ważny był Jego wkład w to miejsce.

 

6. Część całości

Zastanawialiście się, dlaczego nasza służba ma tak głupią nazwę?! Abba Youth to, jakby nie patrzeć, mało chwytliwe. Gdyby chociaż takie DeLajts albo ElNeons… 🙂 Nazwa była przez chwilę naszą zmorą. Chcieliśmy, żeby była fajna. Ale z drugiej strony bardzo nam zależało, żeby każdy, kto będzie przekraczał próg Youtha, wiedział, że to część większej całości. W Kościele Katolickim obserwowaliśmy różne spotkania grup wiekowych. I często pojawiał się problem, gdy ludzie się starzeli i przestawali pasować do swojej grupy. Wielu zatem odchodziło ale nie szukało kolejnej grupy, gdyż ponowne wchodzenie w nowe towarzystwo było trudne. Część natomiast zakładała, że uda się obejść system. Widzieliśmy zatem ludzi po 30-tce nadal chodzących na spotkania dla studentów. Nam zależało, żeby Abba Youth była od razu postrzegana jako część Abby, naszej wspólnoty. Tak jak dzieciaki mają swoje zajęcia w trakcie głównych spotkań, tak nastolatkowie maja swoje spotkania, gdzie skupienie jest na nich. Ale wszystkie wyjazdy mamy wspólne – weekendowy wyjazd zimowy, obóz letni oraz wyjazdy na konferencje. Wtedy możemy się uczyć od siebie nawzajem. A gdy ktoś z Youtha idzie na studia, przechodzi do dorosłej Abby, znając już trochę ludzi, którzy tam są. Będąc nadal członkiem tej samej wspólnoty. Nasz system nie działa jeszcze idealnie, ale ciągle się uczymy.

 

7. Chcesz mieć nastolatków w Kościele? Idź po nich!

Nadeszły takie czasy, że niewielu młodych ludzi jest w Kościele (ciekawy trend to nazywanie działaniami młodzieżowymi tych, skierowanych do ludzi do 35 roku życia…). Jezus, kiedy był na ziemi, sam wychodził ludziom naprzeciw. Zagadnął celnika przy pracy i ten poszedł za nim. Zaprosił rybaków, gdy akurat pracowali przy łodzi. Dlatego my też nie możemy siedzieć i czekać, aż Duch Święty objawi komuś, gdzie się schowaliśmy 🙂 Zaczęliśmy naszą służbę, gdy jako cała wspólnota prowadziliśmy kurs do bierzmowania. Dzięki temu, mieliśmy kogo i gdzie zaprosić po zakończeniu kursu. Od tej pory przez cały czas staramy się wychodzić do nastolatków tam, gdzie są – najczęściej w szkołach. I nie powinniśmy przestać ich szukać.

 

8. Czynienie uczniami czyli przekazywanie odpowiedzialności

Dużo zależy od nas, ale to ich życie. Nikt nie może podjąć decyzji za nich. Chcemy, żeby każda osoba, która przyjdzie na Youtha od razu uczyła się, że odpowiedzialność za życie leży po jej stronie. My będziemy jej pomagać i wspierać, ale nie przeżyjemy życia za nią 🙂 Staramy się też od początku dawać ludziom przestrzeń, aby poczuli, że to ich miejsce, że mogą być za coś odpowiedzialni. Tak jak w domu. To powinno być zupełnie naturalne. „One Man show” się tu w ogóle nie sprawdza!

To były nasze założenia. I nadal się ich trzymamy. Mam nadzieję, że może pomoże Ci to przygotować się o założenia swojej własnej grupy. Tylko polecamy – zrób to na Słowo od Boga i poszukaj wsparcia. Dla nas to, żeby Youth był od początku częścią wspólnoty, która staje za nami, było niezmiernie ważne.

 

Aga

PS Miało być krótko a wyszło jak zwykle 🙂