Obserwacje

Po co Bogu nastolatkowie?

W czasach Jezusa nastolatkowie nie istnieli! Nie oznacza to, że w chwili 11 urodzin młoda osoba znikała a w jej miejsce pojawiał się 18-to latek. Aczkolwiek… Powiem Wam teraz coś, co nas zszokowało na początku naszej drogi w prowadzeniu grupy młodzieżowej. Otóż… termin „nastolatek” pojawił się dopiero w połowie XX wieku! Uwierzylibyście?

Skąd się biorą nastolatkowie?

Podobno pierwszy raz termin ten został użyty przez magazyn Reader’s Digest* w 1941 roku. Przedtem mieliśmy albo dzieci, albo dorosłych. W wieku nastoletnim ludzie uczyli się już zawodów, czasem pracowali, by pomóc utrzymać rodzinę. Nieliczni szli na studia. Ale do wszystkich zwracano się już Pan/Pani. Oni również przeżywali okres dorastania. Zakochiwali się po raz pierwszy, szukali potwierdzenia tego, kim są, mieli wielkie marzenia. Tyle, że odkrywali odpowiedzi jednocześnie ponosząc często pełną odpowiedzialność za swoje czyny i wybory. Nie było taryfy ulgowej. Oczywiście nie nawołujemy do wysłania młodych ludzi do pracy w kopalni! Chodzi bardziej o to, że oni naprawdę są zdolni do robienia wielkich rzeczy w wieku nastu lat. A my często uważamy, ze szczyt ich możliwości to posprzątanie pokoju. Raz na miesiąc…

Cała nadzieja w Jezusie!

W kulturze żydowskiej, w pierwszy szabat po 13. urodzinach młody chłopak zostaje bar micwa (hebr. bar mitzvah – syn przykazania; dziewczyna jest określana jako bat mitzvah – córka przykazania). Oznacza to, że od tej chwili:
1.   jest on odpowiedzialny przed Bogiem za swoje czyny (wcześniej konsekwencje jego działań ponosili rodzice);
2.   jest uważany za dorosłego, który oddaje się wypełnianiu Bożych przykazań i służy swojemu narodowi.
…Wow!

W jakim wieku byli zatem uczniowie Jezusa? Zgodnie z tradycją do bycia uczniem rabbiego wybierało się mężczyzn w wieku od 13 do 30 lat. Dodatkowo w ewangelii Mateusza 17,24-27 natrafiamy na ciekawy fragment. Poborcy dwudrachmy dopadają Piotra chcąc ściągnąć od Jezusa podatek na świątynię. Ten wysyła Piotra, aby w pyszczku ryby znalazł monetę i opłacił należność za siebie i swojego Nauczyciela. Zgodnie z Księgą Wyjścia 30,13-14 podatek ten winni płacić Izraelici od 20 lat wzwyż. Sytuacja jest tak opisana, że wydaje się, jakby Jezus był w otoczeniu wszystkich swoich apostołów. A płaci zgodnie z prawem tylko za siebie i Piotra. Co oznacza, że najprawdopodobniej większość uczniów Jezusa to… NASTOLATKOWIE!

Jezus wybrał nastolatków, aby głosili Ewangelię, uzdrawiali chorych i czynili Jego uczniami wszystkie narody. Co za rozmach! Uczniowie nie zawsze umieli się zachować – potrafili się pokłócić o pierwszeństwo, Piotr upominał Jezusa, by nie opowiadał o Swojej śmierci… Ale nasz Pan, Zbawiciel, Mesjasz nigdy z nich nie zrezygnował. A z pomocą Ducha Świętego uczniowie zdołali ponieść Ewangelię na cały świat i czynić kolejnych uczniów, którzy czynili kolejnych uczniów Jezusa.

Zmiana perspektywy

Dziś, gdy piszę ten post, jest rok 2017. Czy nastolatkowie się zmienili? Wydaje mi się, że niewiele. Ale świat wokół nich zmienił się bardzo. Z jednej strony wydaje się, że możliwości są nieograniczone. Z drugiej – trudno się na coś zdecydować, bo wybierając jedno traci się tyle innych opcji. A w Internecie krąży hasło: Don’t grow up! It’s a trap! I jeszcze to oczekiwanie, że nastolatek to najwyżej łóżko umie sobie pościelić, a i tego pewnie nie zrobi dobrze… A już Bogiem to na pewno się nie zainteresuje…

Tymczasem dziś Bóg szuka młodych ludzi, którzy będą gotowi stać się Jego uczniami. Podjąć wyzwanie, by być światłem w swojej szkole. Nie zgadzać się na zaniżone wymagania (w końcu nie jestem taki zły – inni są gorsi) ale radykalnie trzymać się Słowa Bożego. Jezus szuka tych, którzy wstaną i pójdą za nim do szkoły, na ulicę i będą głosić Ewangelię o królestwie.

Bóg szuka ludzi, którzy sami będąc uczniami Jezusa, wyjdą po Jego zagubione owce. Te, których nikt nie szuka ( a powiedzmy sobie szczerze – ile z działań Kościoła dzisiaj koncentruje się na nastolatkach i to takich, którzy sami z siebie nie chodzą na msze co niedziela?). Jezus woła o nastolatków, którzy poniosą Jego imię z ogniem i pasją! Jeżeli czujesz, że to do Ciebie, zacznij pytać Boga, co możesz zrobić. A potem „rób trudne rzeczy” 🙂

Aga

 

* Więcej informacji o nastolatkach i o tym, jaką plagą są zbyt niskie oczekiwania, możecie przeczytać w książce „Rób trudne rzeczy. Bunt nastolatków przeciw niskim oczekiwaniom” Alexa i Bretta Harrisów (wydawnictwo W Wyłomie, 2008 r.). Ta książka wywołała burzę w naszych sercach i potwierdziła przypuszczenia, że okres nastoletni to czas, w którym można zacząć zmieniać świat…